Witajcie, zastanawiałam się przez te parę dni o czym napisać w pierwszym drugim poście i chyba wymyśliłam. Chce podzielić się z wami moją pasją do "robienia","zdobienia" paznokci. Odkryłam ją w sobie jakieś 4-5 lat temu, jak moja obecna bratowa podarowała mi lampę i żele, gdyż jak twierdziła nie nadaje się do tego. A więc ja metoda prób i błędów, godzinami przesiedzianymi na "klejeniu" tipsów doszłam powiedzmy (w miare) do perfekcji. Od razu sprostuje nie jestem specjalistką, nie kończyłam żadnych kursów jestem po prostu samoukiem. Zawsze marzyłam o skończeniu szkoły kosmetycznej (teraz opowiem troszeczkę o swoim życiu). Jestem po 4-letniej szkole ekonomicznej zdałam maturę i egzamin zawodowym tym samym zdobyłam dyplom technika ekonomisty o specjalności rachunkowość i finanse, po szkole dylematy na jakie studia iść, większość uważała, że powinnam pójść na coś co jest związane z moim wykształceniem. Tak więc poszłam na zarządzanie (wbrew pozorom ma dużo wspólnego z moim kierunkiem z technikum) wyszło jak wyszło już nie jestem studentką. I co teraz? Ciężko jest znaleźć kierunek, który zaczyna w sezonie letnim czyli w marcu. Rozmyślałam, rozmyślałam i wymyśliłam, że pójdę do szkoły kosmetycznej, na które jest taki popyt, że można zacząć praktycznie w każdej chwili. No, ale co? Znowu zostanę tylko z technikiem. Więc mądra Paulinka wpadła na kolejny genialny pomysł, że od września pójdzie na kosmetologie (brzmi bardziej ambitniej). Kierowałam się głównie tym, że na studiach zdobędę dużą teoretyczną wiedze, a w szkole policealnej dużo praktyki. Jak wyjdzie? Nie wiadomo, ale sądzę, że kto nie próbuje ten się nigdy nie dowie. Jestem młoda, nie mam swojej rodziny więc próbuje bo wiem, że jak już przyjdzie czas na wychowanie dzieci to po porostu nie będzie czasu, ani chęci. Trzymajcie kciuki, będę informowała was na bieżąco co i jak. P.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz